"Ryan Lochte sprawia, że wyglądamy przy nim jak amatorzy" - czyli Marcin Cieślak dla plywanie.pl

wtorek, 28 grudzień 2010. Wywiady

Prezentujemy Wam wywiad z Marcinem Cieślakiem, szóstym zawodnikiem mistrzostw świata na krótkim basenie w Dubaju w konkurencji 200m stylem motylkowym, jakiego udzielił nam tuż po mistrzostwach świata.
Z naszej rozmowy dowiecie się m.in. jak Marcin ocenia występ naszej reprezentacji na MŚ, co chciałby poprawić w swoim pływaniu, a także gdzie i z kim spędzi tegorocznego sylwestra.

Plywanie.pl: Gratulujemy rekordu życiowego i szóstego wyniku na mistrzostwach świata na 200m stylem motylkowym. Bardzo mocno rozpocząłeś i do 150m trzymałeś się w medalowej czołówce. Jesteś zadowolony z wyniku, czy może trochę zawiedziony, bo po cichu liczyłeś na więcej?
Marcin Cieślak: Dziękuję. Jestem zadowolony, ale po cichu liczyłem na więcej. Podczas ostatnich kilku imprez zdecydowanie brakowało mi siły na ostatnich metrach. Myślę, że jest to efekt braków treningowych w ostatnim czasie. Ale nie martwię się tym, trenerzy w USA mieli podobne spostrzeżenia i przygotowali już dla mnie program treningowy. Na początek czeka na mnie sporo jardów do przepłynięcia i nawroty, nawroty i jeszcze raz nawroty.

W Dubaju miałeś możliwość obserwować na żywo starty tuzów światowego pływania, w tym Ryana Lochte (podobno macie razem trenować), który w Emiratach zdobył aż 7 medali (6 złotych i 1 srebrny). Obserwując jego styl pływania, nad czym ty chciałbyś w przyszłości popracować?
Pierwsze co nasuwa mi się na myśl to pływanie pod wodą. Kojarzycie co robi Radek Kawęcki pływając pod wodą w Polsce? Sprawia że my, pozostali pływacy, wyglądamy jak amatorzy. To samo Ryan zrobił z Radkiem na mistrzostwach świata. Resztę pozostawiam Waszej wyobraźni. Cieszę się tylko, że ani razu nie płynąłem koło niego ;-)
Kolejną rzeczą jest trening na lądzie, jeszcze nie znam jego wszystkich tajników, ale od razu rzuca się w oczy, że Amerykanie sporo pracują poza basenem. Widać że taki trening im służy. Jeszcze przed końcem roku zaczynam studia i treningi na Florydzie, gdzie będę miał przyjemność trenować z Lochtem. Jeśli uda mi się go pokonać na treningu choć raz, na pewno się pochwalę.

Cały kompleks basenowy w Dubaju, wybudowany specjalnie na mistrzostwa świata, wzniesiono za bagatela prawie 300 milionów dolarów. Startowałeś na wielu basenach na całym świecie, jak oceniasz ten w Dubaju?
Kompleks basenowy w Dubaju składa się z dwóch 50-cio metrowych i jednej 25-cio metrowej pływalni. Rozmach z jakim został zbudowany imponuje. Na basenach jest ogromna przestrzeń, co bardzo ułatwia organizację zawodów. Ostatnie rzędy trybun są ledwo widoczne z niecki basenu. Jest to niewątpliwie najlepszy kompleks na jakim startowałem w mojej krótkiej karierze. Problemem jest tylko lokalizacja, basen znajduje się na pustyni, ok. 40 kilometrów od Dubaju. Mało kto słyszał w mieście o rozgrywanych mistrzostwach świata, więc lokalna publiczność niestety nie dopisywała.

Reprezentacja Polski nie zdobyła na tych mistrzostwach ani jednego medalu. Gdybyś mógł wystawić ocenę całej ekipie, to jaką notę byś postawił?
Skuteczność reprezentacji nie była wysoka, bo niespodziewanie nie przywieźliśmy żadnego medalu. Ale mistrzostwa świata na krótkim basenie nie były dla nikogo najważniejszą imprezą tego sezonu. Część zawodników była zmęczona po wielu startach w sezonie letnim, pozostali skupiają się już na przyszłorocznych mistrzostwach świata na długim basenie w Szanghaju. Z przyjemnością mogę wystawić reprezentacji bardzo wysoką ocenę, za atmosferę jaka panowała wśród zawodników. Wszyscy byli pogodni i nawzajem się wspierali. Miło było przebywać w tak zgranej drużynie.

Paweł Korzeniowski w Dubaju był głównym pretendentem do medalu na 200m stylem motylkowym, jednak w eliminacjach otarł się o finał, za to ty się dostałeś. Po tym wyścigu w Internecie pojawiły się głosy, że może powinieneś się wycofać, aby dać jemu możliwość zdobycia dla Polski medalu, bo miał większe szanse niż ty.
Eliminacje na 200m delfinem były bardzo pechowe dla Pawła, zajął 9-te miejsce, był o włos za mną. Znalazłem się w trudnej sytuacji. Wywalczyłem pierwszy finał mistrzostw świata w życiu. Był to dla mnie wielki sukces, okupiony bardzo ciężką pracą. Z drugiej strony, tuż za mną był kumpel z drużyny, który będąc niemal pewniakiem do medalu, w eliminacjach popełnił mały błąd taktyczny. I to ja miałem decydować co stanie się popołudniu. Podjąłem decyzję, że wystartuję w finale. Pływanie to sport indywidualny, w którym nie sposób przewidzieć tego co się stanie. Udowodnił to zwycięzca 200-tki, Chad. Jego szanse na medal były porównywalne do moich. Kto spodziewał się zwycięstwa młodego Afrykańczyka? Z trybun obserwowali mnie przyszli trenerzy, którzy nie uznają słów ‘ustąp’ czy ‘poddaj się’. Wygrałeś. To Twoja szansa. Walcz! To była dobra decyzja. Korzeń to bardzo honorowy człowiek, kibicował mi i cieszył się z mojej ‘życiówki’ i 6-go miejsca w finale. On jeszcze pokaże na co go stać.

Czy wiesz coś w temacie dlaczego postanowiono wycofać sztafetę 4x100m st. zmiennym mężczyzn?
Decyzje o wycofaniu sztafety trzeba było podjąć jeszcze przed rozpoczęciem zawodów. Optymistycznie założyliśmy. że w ostatni dzień mistrzostw w niedzielę, Czerniak będzie płynął w finale 100m kraulem, ja z Korzeniowskim w finale 200m delfinem, a Kawęcki w finale 200m grzbietem. Eliminacje zwykle kończyły się bardzo późno, więc nie mając rezerwowego składu, który mógłby popłynąć rano i zakwalifikować się do finału, postanowiliśmy zrezygnować z tej konkurencji.

Zbliża się data Twojego wyjazdu do Stanów Zjednoczonych…
Będzie to okazja by trenować z najlepszymi na świecie, poszerzać swoje horyzonty i wiele się nauczyć. Jestem bardzo zmotywowany i nie mogę się doczekać.

To był ciężki rok dla Ciebie. MEJ, ME w Budapeszcie, YOG, mistrzostwa świata w Dubaju. Na każdej imprezie pływałeś co najmniej w finale. Jesteś zadowolony z całego roku?
Skupiając się oddzielnie na każdej imprezie, momentami odczuwam mały niedosyt, patrząc całościowo jest zupełnie inaczej. Zdobyłem mnóstwo doświadczenia i satysfakcji pływając w finałach najważniejszych europejskich i światowych imprez seniorskich, ale równie dużo radości przyniosły mi starty i medale w ostatnich już imprezach juniorskich. Rok 2010 był dla mnie ciężki, zdawałem maturę, musiałem załatwić sporo spraw związanych z wyjazdem na studia, co spowodowało że często opuszczałem treningi. Do tego doszło wiele obozów, startów i masę dni poza domem, ale lubię to, a rok 2010 zaliczam do udanych.

Jak zamierzasz spędzić sylwestra?
Sylwestra spędzę bardzo daleko od domu, integrując się z nową drużyną aligatorów na Florydzie. Będzie ciepło i mam nadzieję wesoło.

Zbliża się koniec roku, za naszym pośrednictwem masz okazję do pozdrowienia znajomych oraz do złożenia im życzeń.
Pozdrawiam wszystkich, którzy będą za mną tęsknić. I życzę załodze i sympatykom portalu plywanie.pl szczęścia w nowym roku.

Dzięki za rozmowę.
Dzięki ;)

Nasi Partnerzy