Marcin Tarczyński: Nie żałuję decyzji o wyjeździe do USA

wtorek, 07 czerwiec 2011. Wywiady

Marcin Tarczyński: Nie żałuję decyzji o wyjeździe do USA

O swoich przygotowaniach do mistrzostw świata w Szanghaju, planach startowych, o tym co może załatwić trener i o słynnych amerykańskich studenckich imprezach w rozmowie z plywanie.pl opowiada Marcin Tarczyński. Zapraszamy.

Plywanie.pl: Gratulujemy wypełnienia minimów. Jak to się stało, że potrafisz tak szybko pływać na setkę grzbietem?
Marcin Tarczyński: Sam jestem zaskoczony wynikiem, jaki uzyskałem na tym dystansie. Była to konkurencja, po której najmniej bym się spodziewał wypełnienia minimum. Do 100m grzbietem zgłosiłem się tylko dlatego, że nie chciałem siedzieć cały dzień i nic nie robić. Miała to być kolejna, po 50 dowolnym, konkurencja tylko ''na przetarcie'' przed 200 zmiennym. Okazuje się teraz, że może to być jedna z moich głównych konkurencji i wydaje mi się, że warto zacząć poważniej o niej myśleć, mając na uwadze sztafetę 4x100m zmiennym, która wzmocniła się przecież o kolejne mocne ogniwo w postaci Dawida Szulicha.

Jak zamierzasz przygotować się do startu w mistrzostwach świata?
Treningi do mistrzostw będę kontynuował razem z kolegami w Berkeley. Z mojej grupy treningowej do Szanghaju jedzie nas 7, więc nie będę już musiał iść indywidualną ścieżką tak, jak to miało miejsce przed mistrzostwami Polski. Poza tym zdecydowana większość drużyny i tak trenuje na miejscu, bo przygotowują się do mistrzostw Stanów, które odbywają się zaraz po mistrzostwach świata. W połowie lipca natomiast, mam zamiar dołączyć do polskiej kadry, która wtedy wyjeżdża na zgrupowanie aklimatyzacyjne do Chin.

Wystartujesz w jakiś zawodach w Europie np. Mare Nostrum, Open Paris czy innych?
Szczerze mówiąc, jeszcze nie wiem. Tak naprawdę nie wydaje mi się, aby było to dobrym pomysłem. Dopiero co przecież startowałem w Europie, w Ostrowcu. Podróż jest uciążliwa i przez to, że zabiera tyle czasu, cenne dni, które mogłyby być przeznaczone na trening, uciekają. Oczywiście jest to sprawa otwarta i wciąż muszę to przedyskutować z trenerami, ale sądzę, że będą podobnego zdania. Na okres przed mistrzostwami świata jest zaplanowanych kilka zawodów tutaj w Stanach i być może tam właśnie wystartuję. Pomiędzy mistrzostwami NCAA, a mistrzostwami Polski jest prawie tyle samo tygodni jak w okresie od MP do mistrzostw świata. Przed Mistrzostwami Polski wystartowałem raz na długim basenie, a pozostały czas przeznaczyliśmy na trening. Ten system się sprawdził, więc teraz spróbujemy podobnie.

Widać trening w Berkeley wpłynął bardzo pozytywnie na twoje nastawienie psychiczne i formę sportową, co jest tam innego od tego, co widziałeś w Polsce?
Wydaje mi się, że spora liczba startów na akademickich zawodach w ''ekstremalnych'' warunkach, takich jak deszcz na otwartym basenie, czy ten panujący chaos, był bardzo istotnym czynnikiem. Jeśli jesteś w stanie tam sobie poradzić, wtedy jest dużo łatwiej o dobry występ w naszych ''normalnych'' warunkach. Poza tym dobry kontakt z trenerem i praca w tak silnej i zmotywowanej grupie, z pewnością również pozytywnie wpłynęła na moją formę.

Na MPS Marcin Cieślak nie był w stuprocentowej formie, tak jak miało to miejsce podczas akademickich mistrzostw NCAA, ty z kolei odwrotnie. Czy tak miało być?
Uważam, że do mistrzostw NCAA byłem przygotowany tak samo dobrze jak do mistrzostw kraju. Na marcowych NCAA's nie za bardzo miałem tylko okazję, aby w pełni to pokazać. Mistrzostwa NCAA są kompletnie innymi i jedynymi w swoim rodzaju zawodami. Przede wszystkim, dużą nowością było startowanie na jardowej pływalni. Pływanie na takim obiekcie jest zupełnie inne niż na 50-cio metrowym basenie. Po drugie, różnice pomiędzy czasami na mecie są niezwykle małe np. w tym roku podczas eliminacji na 200m zmiennym w jednej sekundzie upchnęło się 20 zawodników! Powoduje to, że te zawody tak naprawdę wygrywa się, pływając szybko rano. To nigdy nie było moją mocną stroną. W Ostrowcu niczego takiego nowego nie było, więc w końcu mogłem pokazać efekty mojej ciężkiej pracy.

W jakich konkurencjach wystąpisz w Szanghaju?
Całe szczęście 100m grzbietem w żaden sposób nie koliduje mi z 200m zmiennym, więc wystartuję w tych dwóch konkurencjach.

Na chwilę odbiegnijmy trochę od pływania. Ukończyłeś już pierwszy rok studiów. W Polsce lubimy narzekać jak mamy ciężko, że nikt nam nie pomaga w zaliczeniach, trener się tym nie interesuje. Czy ty mogłeś liczyć na jakąkolwiek pomoc?
Tutaj również nikt mi w niczym nie pomaga. Oczywiście jest cały sztab ludzi, który pomoże ułożyć program zajęć, mam możliwość uczenia się z indywidualnym korepetytorem, trener interesuje się moimi ocenami, bo muszę utrzymywać odpowiednią średnią, aby móc trenować, ale jedyne co może trener załatwić, to przesunięcie egzaminu na inny termin lub poprosić profesora, abym egzamin napisał na zawodach. Na zajęcia, które wybrałem, chodzi po kilkaset studentów i dla profesora jestem tylko numerem, jednym z wielu na ekranie monitora.

Po tym co do tej pory widziałeś w USA radziłbyś tegorocznym maturzystom wyjazd do USA celem treningu i nauki?
Jak najbardziej tak. Wyjazd na studia do Berkeley był moim celem od najmłodszych lat i teraz, kiedy już tu jestem, mogę śmiało powiedzieć, że nie żałuję decyzji o wyjeździe. Jedyny minus jest taki, że jestem daleko od domu, prawdopodobnie dalej już nie mogłem wyjechać. Podczas mistrzostw Polski rozmawiałem na ten temat z Marcinem Cieślakiem i słysząc te wszystkie niekoniecznie zabawne historie, jakie przytrafiają się polskim pływakom na niektórych uczelniach w naszym kraju, wspólnie utwierdziliśmy się w przekonaniu, że decyzja o wyjeździe była słuszna.

Powiedz szczerze, jak wyglądają te słynne studenckie imprezy, które znamy z amerykańskich filmów.
Przyznam, że przed wyjazdem sam zastanawiałem się nad tym, jak wygląda amerykańskie życie studenta. Nigdy przecież wcześniej nie byłem w USA i nie wiedziałem, czego się spodziewać. Po kilkumiesięcznym już pobycie, szczerze mogę powiedzieć, że to, co widzimy w różnych filmach, dosyć często pokrywa się z rzeczywistością. Owszem, zdarzają się zwariowane imprezy w bractwach studenckich, a sportowcy są wpuszczani bez kolejki, ale i tak nie mogę doświadczyć tego wszystkiego w takim stopniu jak zwykli studenci, ze względu na program treningów.

Jeszcze raz gratulujemy wyników i życzymy powodzenia.
Dziękuję.

Nasi Partnerzy