Bartosz Kizierowski: "Nie trenujemy ‘pod Phelpsa"

czwartek, 08 grudzień 2011. Szczecin 2011, Wywiady

Bartosz Kizierowski:

Prezentujemy wam wywiad z Bartoszem Kizierowskim przeprowadzony po konferencji prasowej na mistrzostwach Europy w Szczecinie. Zapraszamy.

Jak pan to robi, że po Otylii w końcu widać radość z pływania, tryska humorem.

Otylia przyjechała do Madrytu, bo chciała tam być. Może to pierwszy raz w jej karierze, kiedy sama decyduje i jest w 100% pod kontrolą tego co robi. Ja jestem tam tylko po to, aby jej pomóc w tym. Moim pomysłem na to, aby pływała coraz szybciej jest to, by cieszyła się tym sportem. Oczywiście, staram się stworzyć jej warunki, które wytrenują ją jak najlepiej, ale chcę ją bardziej uświadamiać, a mobilizacja ma iść od niej.

Ta mobilizacja, ta cała podbudowa, na czym to polega?

Motywacji u Otylii nie brakuje, czasem nawet ma jej troszeczkę za dużo, bo myśli jeszcze jako 21-latka, a teraz ma troszkę więcej lat. Także często jest tak, że mówię jej ‘Otylia, teraz musimy sobie trochę odpuścić’. W zasadzie ja jej nie motywuję, bardziej muszę ją uświadomić dlaczego robimy niektóre rzeczy, ale absolutnie nie mam problemów z motywowaniem jej. A skąd to płynie? O to trzeba już ją zapytać.

Do IO zostało jeszcze sporo czasu, ale czego możemy się spodziewać po Otylii patrząc na jej dzisiejsze wyniki?

My jesteśmy dopiero na początku drogi, niestety ta droga nie jest taka długa, nie zostało nam wiele czasu. Jesteśmy w fazie zapoznawania się, ona poznaje mnie, a ja ją, a te zawody są dla nas dobrym testem. Zobaczymy jak tutaj w Szczecinie wyjdą nam starty, ale nie mogę zadeklarować czy to wystarczy na medal czy finał olimpijski. Zbyt daleka droga jeszcze przed nami.

Konrad Czerniak już w tym roku potwierdził, że jest zawodnikiem światowej czołówki.

Konrad cały czas dobrze się rozwija, równie dobrze układa się nam współpraca. To jest zawodnik, który bardziej musi być uświadamiany niż motywowany. Ma swoje bardzo wysokie cele, możliwości też ma bardzo wysokie. Ja mam bardzo duże szczęście, że udało mi się w tak młodym wieku pracować z takimi utalentowanymi zawodnikami jak Konrad czy Otylia, bo tak naprawdę trenera tworzą talenty. Trzeba je jakoś zmotywować i odpowiednio ułożyć program treningowy, ale tak naprawdę to te talenty tworzą wyniki.
Konrad pracował bardzo ciężko i na szczęście udało mu się ominąć kontuzje od września. Tutaj pływa na razie bardzo dobrze, ale zobaczymy jak dalej mu pójdzie. Na razie popłynął dobrze jedną ‘pięćdziesiątkę’, a dzisiaj po południu płynie 4 razy, także to będzie dobry dla niego test.

Na ME w 2010 roku w Budapeszcie Konrad miał finał 100m motylem, a później półfinał 50m kraulem i jak widzieliśmy nie dał sobie z tym rady. Zmęczenie wtedy było górą, jak będzie teraz?

Zobaczymy, wydaje mi się, że Konrad teraz jest zupełnie innym zawodnikiem. Dużo mocniejszym psychicznie jak i fizycznie. Jeżeli jest w takim ‘gazie’ jak mi się wydaje to sobie poradzi. Ma te przerwy między półfinałem 50 kraulem, a półfinałem 100m motylem, a finałem 50m kraulem – jeżeli się tam załapie - 40- 45 minut. Także jest to dużo więcej aniżeli miał to w Budapeszcie – bodajże 17 minut. Ta sztafeta na koniec będzie ciężka (śmiech), ale jutro mamy poranek wolny i będzie czas na regeneracje, a dzisiaj go trochę pomęczymy.

Czy Konrad jest w stanie już ścigać się Phelpsem?

Nie wiem, to częste pytanie porównanie Konrada z Phelpsem, myślę, że to bardzo nie fair w stosunku do Konrada, bo porównujemy go z pływającą legendą, z najbardziej utytułowanym pływakiem w historii naszej dyscypliny. W związku z tym, my nie trenujemy pod Phelpsa, ani nie układamy zadań ‘pod Phelpsa’. Staramy się wszystko poprawić, ale robimy też inne rzeczy. Co do Phelpsa, to nie mam żadnych komentarzy.

A co konkretnie trzeba poprawić?

Wszystko, na pewno pływanie pod wodą, cały czas zawodnik może być silniejszy, można lepiej pływać technicznie. Wszystkie elementy jakie w ogóle są można robić lepiej.

A Otylia? Przecież to była zawodniczka kompletna.

U Otylii też pracujemy nad wszystkim. W zasadzie moim zdaniem jeżeli nie pracuje się nad techniką to się ją gubi, tak więc trening rozpoczynamy od 30 minut od pracy nad techniką. Technikę Otylii staramy się odrobinę zmienić, żeby pływało jej się trochę lżej, aby była troszkę wyżej na wodzie, ale dopiero zaczynamy. Na to mieliśmy dopiero trzy miesiące. Wydaje mi się, że przy tym typu treningu, który mamy teraz, ona siłą rzeczy musi poprawić technikę, co będzie dla niej bardzo kluczowe.

Czy przykłady Otylii i Konrada zachęcają innych pływaków do przyjazdu do Pana do Hiszpanii, czy inni zawodnicy dobijają się do Pana drzwiami i oknami?

Sytuacja finansowa i ekonomiczna jest bardzo skomplikowana, bo trzeba mieszkać w kraju, w którym trzeba płacić w Euro i nie jest to tanie. Też jest tak, że liczebność grupy może wynosić maksymalnie 10 osób, ponieważ uważam, że przy liczniejszej grupie nie będę w stanie każdemu poświęcić tyle czasu ile potrzebuję. Staram się to kontrolować.

Otylia specjalizuje się w jednej z najcięższych konkurencji pływackich – 200m motylem, a Konrad pływa sprinty na 50 i 100 metrów. Jak udaje Wam się pogodzić tak odmienny trening?
Treningi są zupełnie inne. Przez pierwsze trzy tygodnie trenowali bardzo podobnie, ale potem było wszystko odmiennie, mieli zupełnie inne programy treningowe. Kobieta, mężczyzna, inne konkurencje, inny wiek, te wszystkie rzeczy mają bardzo duży wpływ na program treningowy, który im ułożyłem.

Czy Otylię stać na medal tutaj  w Szczecinie?

Nie wiem, dzisiaj rano płynęła dobrze, ale ja spodziewałem się lepszego wyniku. Myślę, że popłynie szybciej popołudniu, ale czy to starczy na medal nie wiem.

Ile Pana podopieczni wywalczą medali w Szczecinie?

Nie typuję. Z zawodnikami ustaliłem jedynie założenia wynikowe, które będziemy starali się uzyskać, ale ich nie zdradzę, bo to jest sprawa między nami, między drużyną, ale czy to starczy na medale to nie wiem, bo nie wiem ile inni popłyną.

Po eliminacjach Otylia mówiła, że musi jeszcze coś poprawić.

Napływanie na ścianę musi na pewno poprawić, bo za dużo czasu spędzała czekając na tę ścianę, Również pozycja bioder jest do poprawienia, wyjście z wody po nawrocie. Mam nadzieję, że popołudniu będzie troszkę lepiej.

Po ME w Szczecinie mamy zawody Duel in the Pool – Europa vs USA. Jaki cel na te zawody?

Wygrać, zgrzać tyłek Amerykanom (śmiech). Oczywiście żartuję, traktuję te zawody jako taki bonus. Z mojej grupy tylko Konrad dostał zaproszenie na te zawody. Celem jest obycie się z telewizją, bo to jest impreza stworzona dla niej, przy okazji pościgać się z najlepszymi Amerykanami i Europejczykami. ME w Szczecinie to są nasze zawody, wszystko po ME to dodatek, ale mam nadzieję, że Konrad podejdzie do tego bardzo serio, tutaj przyjechaliśmy, aby się ‘sprzedać’ w najlepszy możliwy sposób.

Nasi Partnerzy