'Niezapomniane mistrzostwa' - relacja wolontariuszki z ME w Szczecinie

sobota, 24 grudzień 2011. Szczecin 2011

Oglądając w telewizji zawody sportowe, zawsze zastanawiałam się, jak to wszystko wygląda „od środka”. Zazdrościłam osobom, które mają bezpośredni kontakt ze sportowcami. Powtarzałam sobie, że jeśli jakaś impreza będzie organizowana w Szczecinie, to na pewno się zgłoszę.

Na okazję nie musiałam długo czekać. W październiku na wyświetlaczu reklamowym w autobusie zobaczyłam informację, że trwa rekrutacja wolontariuszy na Mistrzostwa Europy w pływaniu, które po raz pierwszy miały się odbyć w Polsce, w moim mieście, w dniach 8-11 grudnia. Bez namysłu wysłałam swoje cv na podany adres e-mail. Po krótkiej wymianie korespondencji z Olą, opiekunką wolontariuszy, zaproponowano mi stanowisko w Biurze Prasowym.

3 grudnia odbyło się spotkanie organizacyjne na Basenie Olimpijskim ‘Floating Arena’. Oprowadzono nas po obiekcie, rozdano specjalnie przygotowane na tę imprezę niebieskie koszulki. Akredytacje mieliśmy odebrać następnego dnia. Razem ze mną do Biura Prasowego przydzielono jeszcze jedną wolontariuszkę Olgę i dwie hostessy: Aurelię i Izę. Swoją pracę rozpoczęłyśmy dwa dni przed zawodami. Od początku w naszej ekipie panowała miła atmosfera. Dzień przed rozpoczęciem mistrzostw Prezydent Miasta Piotr Krzystek osobiście sprawdził, czy jesteśmy należycie przygotowani do tej prestiżowej imprezy. Okazało się, że wszystko było dopięte na ostatni guzik.

Każdy dzień zawodów rozpoczynał się spokojnie. Około godziny 9 pojawiali się dziennikarze, pierwsze dokumenty (listy startowe, materiały prasowe) przygotowane i potwierdzone przez LEN docierały na nasze biurko. Dziennikarze byli bardzo sympatyczni. Ze wszystkimi witałyśmy się z uśmiechem na twarzy, a krótkie pogawędki z panem Przemysławem Babiarzem czy panem Piotrem Dębowskim stały się stałym punktem każdego poranka. Wraz ze wzrostem liczby startów stopniowo wzrastało napięcie. Co chwila dostarczano nam nowe wyniki, które na bieżąco zanosiłyśmy komentatorom i na stanowiska dla mediów znajdujące się po drugiej stronie basenu. Oczywiście zawsze znalazł się moment, żeby na żywo pokibicować naszym pływakom, obejrzeć ceremonię medalową czy odwiedzić znajomych z ksera i podzielić się najnowszymi wiadomościami. I tu zaliczyłam małą wpadkę. Po wygranej Mateusza Sawrymowicza na 1500m stylem dowolnym w sesji porannej z entuzjazmem poinformowałam koleżanki, że zdobyliśmy kolejne złoto. Moja radość była przedwczesna, ponieważ okazało się, że po południu będzie jeszcze jeden wyścig. Dopiero wtedy pływak z najlepszym czasem miał odnieść zwycięstwo. Przeczucie mnie jednak nie zawiodło i to właśnie Mateusz stanął na pierwszym stopniu podium. Gdy mu o tym powiedziałam, roześmiał się i podziękował za wywróżenie najcenniejszego medalu.

Między sesjami miałyśmy czas na zjedzenie obiadu czy podwieczorka, które zapewnił nam organizator. Dodatkowo sympatyczny dziennikarz z TVP Sport 'dokarmiał' nas słodyczami.

Naprzeciwko naszego biura znajdował się sklepik z akcesoriami pływackimi, który przyciągał wielu zawodników. Co chwila słychać było podekscytowane głosy dzieci, które biegały za swoimi ulubieńcami, by zdobyć upragniony autograf, zrobić zdjęcie. Z zazdrością patrzyły na nas, gdy pomagałyśmy pływakom.
Ponieważ dziennikarze pracowali do późna, opuszczałyśmy Biuro Prasowe jako ostatnie wolontariuszki. Do domu wracałam zmęczona, a mimo to nie mogłam się doczekać, żeby następnego ranka znowu założyć niebieską koszulkę.

Jednak wszystko co dobre, szybko się kończy. Ani się obejrzałam, a już był niedzielny wieczór i szłam na pożegnalne "Players’ party" do klubu „Pinokio”. Gdy obudziłam się następnego ranka, czułam, że czegoś mi brakuje, że skończyło się coś wyjątkowego, co dawało mi tyle satysfakcji.

Podczas tych mistrzostw poznałam wyjątkowych ludzi, zobaczyłam, jak wygląda praca profesjonalnych dziennikarzy, zyskałam bezcenne doświadczenie, które z pewnością zaprocentuje w przyszłości. Wspólne zdjęcie wszystkich organizatorów i wolontariuszy jest wspaniałą pamiątką, która znajduje się na moim biurku i przypomina mi o świetnie przeprowadzonej imprezie, w organizacji której miałam swój wkład.

Wiola Prajsnar
wolontariusz podczas XV mistrzostw Europy na krótkim basenie w Szczecinie

Nasi Partnerzy