Mistrzostwa Europy w Szczecinie – plywanie.pl podsumowuje organizację zawodów

Napisał Adam Osiński poniedziałek, 26 grudzień 2011. Szczecin 2011

Jesteśmy już po XV mistrzostwach Europy w pływaniu na krótkim basenie w Szczecinie. Cztery dni transmisji, śledzenia wyników, przeglądania zdjęć, czytania (i oglądania) wywiadów. Teraz przyszedł czas na podsumowanie organizacji tej imprezy, imprezy, która po raz pierwszy zawitała do Polski. Do kraju, w którym pływanie nie jest tak popularną dyscypliną jak piłka nożna czy siatkówka, a kojarzone jest głównie z Otylią Jędrzejczak.

Przed Szczecinem stało trudne zadanie, ponieważ wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik, wszystko musiało się udać, dubli w scenariuszu nie przewidziano. Szczecin miał zarazem swoją niepowtarzalną okazję, aby wyraźnie zaznaczyć się na pływackiej mapie Europy. Czy mu się to udało? Zapraszam do przeczytania mojego podsumowania mistrzostw.

Publiczność.

Tutaj należą się słowa uznania. Kibice nie zawiedli, licznie gromadzili się we Floating Arenie, nawet podczas porannych eliminacji i gromkimi brawami nagradzali starty wszystkich Polaków, nie szczędzili również dopingu dla zawodników z innych państw.

Potwierdzali to również sami zawodnicy. Wszyscy pływacy, z którymi mieliśmy okazję rozmawiać w Szczecinie byli zachwyceni i gremialnie stwierdzili, że przed taką publicznością, a w szczególności tak licznie zgromadzoną polską publicznością, jeszcze nie mieli okazji startować i na pewno zapamiętają te mistrzostwa na długo.

W tym miejscu warto wspomnieć o robocie jaką wykonał spiker, który budował klimat imprezy. Nierzadko podczas serii eliminacyjnych i prezentacji zawodników najpierw czytał nazwiska startujących w serii Polaków (na co kibice reagowali bardzo żywiołowo), a dopiero potem pozostałych pływaków. In plus.

Inną sprawą były bilety na zawody. Mimo iż, biletów w sprzedaży nie było już na długo przed zawodami, niestety nie dało się ukryć, że trybuny nie zawsze były wypełnione po brzegi, co szczególnie dało się zauważyć podczas serii niedzielnych. Trochę szkoda, bo część osób ciągle polowało na 'wejściówki', nawet przed wejściem na pływalnię. Ale rozumiemy sytuację, w końcu dwa razy tego samego miejsca sprzedać nie można.

Organizator nie zapomniał również o zaproszeniu na imprezę znanych polskich pływaków. Gośćmi specjalnymi byli Agnieszka Czopek, Alicja Pęczak oraz Dorota Brzozowska – super gwiazdy polskiego pływania, które tym razem miały okazję stanąć po drugiej stronie i zamiast odbierać nagrody, wręczały je zawodnikom podczas dekoracji. Miły gest ze strony organizatorów.

Obsługa mediów.

Przy tym punkcie zatrzymam się trochę dłużej, albowiem były to moje trzecie mistrzostwa Europy w pływaniu, a pierwsze rozgrywane na krótkim basenie, więc baza do jakichkolwiek porównań już jest.

Wydanie akredytacji dziennikarskiej poszło sprawnie, obyło się bez problemów jak na wcześniejszych mistrzostwach w Budapeszcie, gdzie część danych dziennikarzy po prostu wyparowało. Dodatkowo akredytacje umożliwiały bezpłatne poruszanie się po mieście komunikacją miejską, dzięki czemu wszyscy niezmotoryzowani dziennikarze szybko mogli się przemieszczać spod basenu do centrum miasta, na obiad czy na odpoczynek do hotelu. Kolejny duży plus dla organizatorów.

Co więcej, każdy przedstawiciel mediów otrzymał od organizatorów torbę z gadżetami z mistrzostw, naprawdę miły gest warty odnotowania.

Jedzenie i picie w biurze prasowym. Niby sprawa prozaiczna, ale wierzcie mi lub nie, organizatorzy innych ME w których uczestniczyłem (w Eindhoven w 2008 i w Budapeszcie w 2010 roku) na to nie wpadli. Fakt, w Holandii można było się napić kawy, a w Budapeszcie, przy lejącym się z nieba żarze, napić wody prosto z lodówki, ale o jakimkolwiek jedzeniu można było zapomnieć. Zupełnie odmiennie było w Szczecinie. Przez cały czas trwania imprezy w biurze prasowym można było posilić się bułkami, sałatkami lub po prostu napić kawy czy herbaty. Niby nic, a jednak wśród dziennikarzy z którymi rozmawiałem, taki pomysł cieszył się sporym uznaniem. To nasze trzecie mistrzostwa Europy, a pierwsze, które zadbały o tak prostą sprawę. Duże uznanie.

Organizator nie zapomniał również o relaksie często pracujących w pocie czoła dziennikarzy, urządzając im poczęstunek w namiocie dla VIP-ów trzeciego dnia zawodów. Można było na spokojnie porozmawiać, nie tylko na temat mistrzostw.

Na koniec pozostawiłem sobie miejsce na opisanie tego, czego mi zabrakło, albo inaczej, co można było jeszcze ulepszyć. Według mnie, dobrym pomysłem byłyby różne formy konkursów dla mediów (spotkałem się z tym na poprzednich mistrzostwach), począwszy od sprintu dziennikarzy na 50m dowolnym, po typowanie wyniku danej konkurencji każdego dnia mistrzostw. Zwycięzcę honorowano by jakimś drobnym upominkiem.

Skoro tak posłodziłem, to na koniec ‘wypadałoby’ trochę ponarzekać...

Po pierwsze.

Do minusów należy zaliczyć ślamazarnie działający Internet dla mediów, niezależnie od tego czy łączyło się z nim tradycyjnie ‘po kablu’ czy bezprzewodowo (pomimo znakomitej siły sygnału). Co więcej, bezprzewodowo potrafił się co jakiś czas rozłączać, co jest niedopuszczalne przy tego typu imprezie. Organizatorzy powinni się liczyć z tym, że przy tak dużym przedsięwzięciu przepustowość łączy musi być znaczna, bowiem fotoreporterzy na bieżąco ‘uploadują’ Internetem zdjęcia do swoich redakcji, a dziennikarze piszą swoje relacje.

Po drugie.

Brak konferencji prasowych z gwiazdami. Pierwszego dnia odbyła się zaledwie jedna konferencja (z Dunką Lotte Friis), a dopiero trzeciego dnia (!) z udziałem Polaków. Chciałem tylko przypomnieć, że już pierwszego dnia mistrzostw polscy pływacy zdobyli 3 medale, wypadałoby z tej okazji zebrać ich w jednym miejscu i pozwolić dziennikarzom na zadawanie pytań.
Naszym zdaniem 2 konferencje prasowe z zawodnikami to trochę za mało, bowiem mamy w pamięci jak wyglądała sytuacja w Eindhoven w 2008 i Budapeszcie w 2010 roku, gdzie konferencje z zawodnikami były codziennie. Szkoda.

"Wodna" trybuna.

Niezwykle okazała, mówiło się o niej już przed imprezą, kolos stanął w poprzek niecki pięćdziesięciometrowego basenu Floating Arena. Znajdowały się na niej miejsca siedzące dla vipów, a wyżej stanowiska dla dziennikarzy i zejście do Mixed Zone, gdzie po starcie można było ‘złapać’ zawodników i zapytać ich o wrażenia po wyścigu, co robiliśmy dla was wielokrotnie.

Na trybunie można było spotkać również olimpijki i rekordzistki kraju - Agatę Korc oraz Katarzynę Baranowską (wychowankę MKP Szczecin oraz siedmiokrotną medalistkę mistrzostw Europy) – dziewczyny oglądały starty swoich kolegów i komentowały mistrzostwa dla TVP Sport.

Jak budowano ‘wodną’ trybunę możecie obejrzeć na filmikach tutaj.
Ośmiorniczka Maksiu, wystawa zdjęć, nagrody i… wolontariuszki ;)

Po arenie mistrzostw przechadzała się maskotka szczecińskich mistrzostw Europy - Ośmiorniczka Maksiu, czyli zwycięski projekt wg projektu 6-letniego Oliwiera. Można było sobie zrobić z nią zdjęcie, z czego z pewnością niejeden kibic skorzystał (plywanie.pl niestety nie zdążyło)

Oprócz atrakcji związanych z Maksiem, w holu na piętrze wystawiona była galeria zdjęć autorstwa Marcina Bieleckiego (na zdjęciach m.in. zawodnicy Startu Wrocław, Paulina Barzycka, Przemek Stańczyk i inni reprezentanci kraju).

Ponadto podczas zawodów wręczono również nagrody LEN dla najlepszych europejskich pływaków 2011 roku. Otrzymała ją Włoszka Federica Pellegrini oraz Norweg Alexander Dale Oen.

Nie możemy na chwilę nie zatrzymać się przy temacie wolontariuszek, które obsługiwały zawody. Te z którymi miałem styczność, były uczynne i uśmiechnięte, pomimo wielu godzin spędzanych na basenie i jak się mogę domyślać, wielu nudnych zadań. Tym bardziej gratulujemy wytrwałości.
Tekst przesłany przez jedną z wolontariuszek (dziękujemy!), znajdziecie u nas na Portalu. Warto go przeczytać (link znajduje się na końcu tego artykułu).

Najwspanialszy moment mistrzostw.

Według mnie, a jestem przekonany, potwierdzą to także inni, do najwspanialszych momentów mistrzostw należało wspólne odśpiewanie przez kibiców Mazurka Dąbrowskiego podczas dekoracji Radosława Kawęckiego ostatniego dnia zawodów, gdy odbierał złoty medal za 100m stylem grzbietowym. Coś wspaniałego.

Polskie medale.

Zapytany przez dziennikarzy przed zawodami Prezes Polskiego Związku Pływackiego Krzysztof Usielski, ile nasi reprezentanci będą w stanie wywalczyć medali, odważnie odpowiedział – ‘minimum trzy’. W tym momencie pomyślałem sobie, to realne, ale może być ciężko. Nasi zawodnicy już pierwszego dnia mistrzostw wykonali założenie Prezesa…

8 medali - 5 złotych i 3 brązowe i czwarte miejsce w klasyfikacji medalowej. Taki wynik z pewnością podbudował naszych zawodników oraz poprawił nastroje u działaczy.

Szkoda jedynie Pawła Korzeniowskiego (brązowy medal na 400m dowolnym), który we wszystkich finałach walczył z całych sił i dwukrotnie sklasyfikowany został na czwartym miejscu, mijając podium na 200m motylkiem o 0,09s., a na 200m dowolnym o 0,18s.
'Poszkodowaną' była również Ola Urbańczyk na 50m stylem grzbietowym, gdzie o 0,03s. minęła podium. Jednak odbiła to sobie trzeciego dnia w sztafecie 4x50m stylem zmiennym, gdzie wraz z koleżankami sięgnęła po brązowy medal mistrzostw.

Renesans?

Malkontenci będą pisali, że owszem, odrodzenie reprezentacji jest, ale w sezonie przedolimpijskim, gdzie niektóre silne ekipy jak: Rosja, Francja czy Holandia odpuściła sobie start w mistrzostwach w Polsce. Osobiście uważam, że szczecińskie mistrzostwa były potrzebne polskiemu pływaniu z kilku powodów:

Po pierwsze, pokazaliśmy się w Europie jako kraj, który potrafi zorganizować imprezę dużej rangi na przyzwoitym poziomie. Wydaje mi się, że przyszłe nasze ubieganie się i aplikacje dotyczące chęci organizowania innych zawodów będą jeszcze poważniej brane pod uwagę.

Po drugie, nie ma lepszej okazji, aby zaprezentować się przed własną publicznością. Wielu zawodników z naszej 43 osobowej kadry na te mistrzostwa (dwie osoby były nieobecne), prawdopodobnie nigdy więcej nie zbierze takiego dopingu, owacji na stojąco oraz tony oklasków na innych zawodach. Na pewno niejednemu naszemu reprezentantowi wyryje się w pamięci atmosfera szczecińskiej imprezy.

Po trzecie, kibicom pozwoliło z bliska obejrzeć najlepszych pływaków w Europie takich jak Laszlo Cseh, Daniel Gyurta, Mireia Belmonte Garcia, Zsu Jakabos, Britta Steffen, Paul Biedermann, Alexander Dale Oen czy Federica Pellegrini - te nazwiska fanom pływania nie są obce. Nie umniejszając w żaden sposób polskim medalistom, ich możemy zobaczyć na co dzień na krajowym podwórku.

Po czwarte, szczególnie dla młodych zawodników, nauka radzenia sobie ze stresem i presją przed startem oraz setkami oczu wpatrzonymi w ciebie - czyli tzw. ‘obycie z dużą imprezą’. Uważam, że wielu pływakom przydało się coś takiego.

Podsumowanie.

Mimo kilku małych niedociągnięć, o których wspomniałem wyżej, wystawiamy Szczecinowi uniwersytecką piątkę za organizację XV Mistrzostw Europy. Brawa, brawa i jeszcze raz brawa. Szczecin pokazał, że jest w stanie bez wstydu przed innymi krajami zorganizować imprezę na wysokim poziomie. Gdyby istniał znak jakości plywanie.pl, na pewno powędrowałby w stronę organizatorów szczecińskich mistrzostw Starego Kontynentu. W takich właśnie zawodach chcemy uczestniczyć.

W 2013 roku w Poznaniu rozegrane zostaną mistrzostwa Europy Juniorów. Mam nadzieję, że ponownie nie zmarnujemy takiej imprezy. Do zobaczenia w Poznaniu.

Co jeszcze warto zobaczyć przy okazji ME w Szczecinie?
Nasze podziękowania za wspólnie spędzone mistrzostwa znajdziecie tutaj
Wrażenia z mistrzostw wolontariuszki przeczytacie tutaj
Galerie zdjęć dostępne są na naszym kanale na facebooku facebook.com/plywanie
Podsumowanie mistrzostw na sport.pl
Podsumowanie mistrzostw na arcyportal.pl

O Autorze

Adam Osiński

Adam Osiński

Odpowiedzialny za wszystko to, za co nikt inny nie chce odpowiadać ;) Oprócz tego zajmuje się przygotowywaniem aktualności, wywiadów oraz materiałów wideo. Amatorsko wykonuje zdjęcia na stronę. Do jego zadań należą kontakty z partnerami serwisu, nawiązywanie współpracy oraz prowadzenie kanałów social media.

Nasi Partnerzy