Mateusz Sawrymowicz w wywiadzie dla plywanie.pl

sobota, 10 grudzień 2011. Szczecin 2011

Prezentujemy Wam obszerny wywiad, jakiego udzielił nam Mateusz Sawrymowicz po swoim starcie na 1500m stylem dowolnym na XV Mistrzostwach Europy w Szczecinie.
Przypominamy, że cały czas, do godziny 16:30 macie możliwość wpisywania swoich propozycji pytań do Mateusza, które zadamy mu PO seriach finałowych trzeciego dnia mistrzostw Europy.

Mateusz, wielkie gratulacje za miejsce i za uzyskany czas, twój wynik zrobił na nas wielkie wrażenie.
Na razie o miejscach jeszcze nic nie można mówić, bo jeszcze kilku zawodników, którzy maja bardzo dobre rekordy życiowe, będzie pływać po południu. Myślę, że ten czas pozwoli mi się załapać na podium. Przed startem razem z trenerem zakładaliśmy, że wynik poniżej 14:30 powinien tutaj w Szczecinie dać podium.

Po twoim występie na 400m dowolnym nie wiedzieliśmy za bardzo czego się można po tobie spodziewać. Ty wiedziałeś?
Również nie wiedziałem, po tych 400 metrach byłem trochę podłamany, ale na szczęście znajomi i przyjaciele wierzyli we mnie i wiedzieli, że jestem w stanie szybko popłynąć.

Było słychać kibiców w wodzie?
Oczywiście! Słychać ich gwizdy, bo woda zatyka uszy i nie wszystko jest słyszalne, ale teraz słyszę tych kibiców (za plecami Mateusza kibice skandują ‘Sawrym! Sawrym! Sawrym!)

Jaki był plan na ten wyścig? Widzieliśmy, że trzymałeś równe tempo 29 sekund.
Nie znam dokładnej rozpiski mojego tempa, ale starałem się go nie zakłócać i nie wyrywać do przodu. Później było trochę ciężej, ale starałem się trzymać tego, co sobie założyłem przed wyścigiem, podobnie do tego co zrobiłem w 2007 roku w Melbourne. To się opłaciło.

Taktykę ustalałeś z Davem Salo czy z trenerem Drozdem?
Trener Salo ma pełne zaufanie do nas, nie dyktuje nam co mamy robić. To raczej my sami przychodzimy do niego i pytamy co mamy robić, bo dalej chcemy się uczyć i chcemy aby nas prowadził, aczkolwiek go tutaj nie ma i nie ustalałem z nim zbytnio tej taktyki. Tutaj raczej sam zadecydowałem jak mam płynąc, jestem trochę doświadczony, może nie aż tak jak moi koledzy, ale każdy na pewno ma swoją taktykę.

Czy ten wynik znaczy, że już wróciłeś do swojego wielkiego pływania?
Jak widać tak. Kto wie? Może na mistrzostwach Polski w Poznaniu będzie troszkę lepiej? Popołudniowe pływanie jest zupełnie inne i zawodnik dużo lepiej czuje się po południu.

Około 1100-1200 metra miałeś kryzys czy lekko zwolniłeś?
Troszeczkę się uspokoiłem, bo chciałem zostawić sobie więcej sił na ostatnie 300 metrów, żeby wtedy mocniej podgonić, a na 250 metrów przed końcem zacząłem płynąć naprawdę. Nawet poczułem, że muszę zwolnić. Czasami to jest wręcz wskazane, aby potem dużo więcej nadgonić na ‘końcówce’.

Jakiego wyniku spodziewałeś się tutaj?
Szczerze mówiąc, nie wiedziałem jakiego. Rok temu popłynąłem tutaj (na mistrzostwach Polski) 15 minut i był to rezultat bardzo słaby jak na krótki basen.

Trener Salo wiedział o Twoim starcie w mistrzostwach Europy?
Tak, przedstawiłem mu plan zawierający te zawody, chciałem aby mnie do nich przygotował, bo cała nasza grupa przygotowywała się pod te zawody m.in. Markus Rogan, Mads Glaesner czy Dominik Meichtry albo pod mistrzostwa USA.

Czyli trenujesz z Madsem Glaesnerem w jednej grupie, a więc z zawodnikiem, z którym będziesz teraz korenspodencyjnie rywalizować o medal na tej imprezie? (Mads startuje w najszybszej, wieczornej serii 1500m dowolnym – przyp. red.)
Tak, zgadza się.

Jak wasza rywalizacja wygląda na treningach?
Na treningach jest różnie, są chwile słabości. On jest na pewno szybszy na 300-400 metrów, ale te dystanse dłuższe ja zazwyczaj pływam szybciej. Ogólnie podczas tych mistrzostw zaskoczył mnie jego wynik na 400 metrów (3:39.30).

Jaki plan działania po mistrzostwach Europy w Szczecinie?
Startuję na mistrzostwach Polski w Poznaniu, potem święta, myślę, że nie ominę wyjazdu w góry, który mam zaplanowany na styczeń.

Nie obawiasz się tego wyjazdu w góry i ryzyka kontuzji? Wiemy, że kilka lat temu miałeś dość nieprzyjemny uraz kolana.
(śmiech) Myślę, że gdybym teraz doznał kontuzji, to trener Salo nie chciałby już ze mną pracować. Na pewno będę uważał i nie będę zbytnio nadwyrężał kolan i innych części ciała ;)

W Szczecinie rozmawiał Marek Jaworowski/plywanie.pl

Nasi Partnerzy