Wrażenia z mistrzostw Europy w Budapeszcie

Napisał Adam Osiński sobota, 14 sierpień 2010. Budapeszt 2010

Zacznijmy od początku, czyli naszego przyjazdu do Budapesztu, w mieście (w ścisłym centrum!) nie zauważyliśmy ani jednego plakatu promującego imprezę, dla przykładu w 2008 roku w Eindhoven nie dało się przejść bez zauważenia plakatów, reklam i billboardów informujących gdzie odbywają się najważniejsze zawody na Starym Kontynencie, co więcej, były strzałki jak dojść na basen. Tutaj nie było nic, pierwsze plakaty zauważyliśmy dopiero w centrum prasowym. Wypadałoby rozwiesić takie informacje w miejscach gdzie codziennie przewija się wiele ludzi np. w centach handlowych, dworcach autobusowych i kolejowych, lotniskach etc.

Ze względu na sporą odległość, jaka dzieliła nasz hostel i basen, na którym rozgrywały się mistrzostwa, czasu na zwiedzanie w zasadzie nie było. To też przewodnik, który zabraliśmy ze sobą całe mistrzostwa przeleżał na półce. Miasto jest wspaniale oświetlone, a rozmiar zabytków przyprawia o ból głowy.

Drogie jest tutaj poruszanie się po mieście komunikacją miejską, za jeden bilet płaciliśmy 320 Forintów, czyli trochę poniżej 5zł! Drogę hostel-pływalnia i pływalnia-hostel dziennie pokonywaliśmy 2 razy. Stąd też czasami musieliśmy ‘zapomnieć’ o skasowaniu biletu, za co za pierwszym razem nas pokarało w wysokości 6000 Forintów mandatu.

Cieszymy się, że Budapeszt inwestuje w rozbudowę dróg i komunikacji, szkoda tylko, że dojście na arenę mistrzostw od strony południowej przez most Małgorzaty jest utrudnione, z powodu remontu. (Jak wyglądało wyjście jednego dnia z wyspy po seriach popołudniowych mogliście zobaczyć w naszej galerii zdjęć).

Miejsce rozgrywania zawodów jest wspaniałym miejscem wypoczynku. Na wyspie znajduje się baza hotelowa, parki, fontanny, baseny, a dla tych, którzy potrzebują wewnętrznego oczyszczenia polecamy usiąść na brzegu i w spokoju obserwować nurt płynącego Dunaju. Dodatkowo cała wyspa otoczona jest tartanową ścieżką biegową, z której jak się potajemnie dowiedzieliśmy korzystał również Grzegorz Widanka ;-) Z tego co zauważyliśmy, Węgrzy lubią biegać, przez tydzień na swojej drodze mijaliśmy biegaczy w różnym wieku.

Organizacja mistrzostw.

Przejdźmy teraz do meritum, czyli organizacji zawodów. Budapeszt po raz czwarty gościł najważniejszą Europejską imprezę, więc miał już spore doświadczenie w aranżowaniu tego typu przedsięwzięć.

Za organizację mistrzostw Europy Węgrom należą się pochwały, aczkolwiek nie za wszystko.

Sama impreza przebiegała sprawnie. Hotele z miejscem zawodów łączyły bezpłatne autobusy, które jak się sami przekonaliśmy, kursują dosyć często.

Dostęp do Internetu, zarówno w centrum prasowym jak i na obiekcie był odpłatny, ponad 100 Euro za voucher z kodem. Trochę to dla mnie niezrozumiałe, bowiem do Budapesztu przyjeżdżają dziennikarze z całej Europy, by wykonywać swój zawód jak najlepiej potrafią, dlaczego jeszcze pobiera się od nich/od redakcji opłaty za coś, co powinno być darmowe? Na ostatnich ME w Eindhoven nie pobierano żadnych opłat. Może dla wielkich gazet, stacji radiowych i telewizyjnych i portali internetowych nie był to obciążający wydatek, dla nas niestety był, przez co często większość artykułów ukazywała się dopiero po dotarciu do hostelu, gdzie mogliśmy bezpłatnie skorzystać z bezprzewodowego dostępu do Internetu.

Media.

Nie widzieliśmy, aby ktokolwiek inny przeprowadzał wywiady z zawodnikami zaraz po starcie, byliśmy tylko my. Czy to już upadek zainteresowania mediów polskim pływaniem? Gdy nawet polskie media, których notabene jak dotąd nie spotkaliśmy w Mixed Zone (strefa gdzie można przeprowadzać wywiady z zawodnikami), tracą zainteresowanie najważniejszą imprezą wieńczącą sezon letni w tym roku. Czy potrzebna jest nam druga Otylia Jędrzejczak, aby dźwignąć polskie pływanie i wyprowadzić go medialnego dołka?

Brakowało większej ilości namiotów w Mixed Zone (był tylko jeden i to raczej by osłaniać telewizor niż dawać schronienie dziennikarzom przed prażącym słońcem).

Publiczność.

Publiczność dopisuje, żywo reagując na osiągnięcia sportowców, szczególnie tych z Węgier, jeży się włos na skórze, gdy spiker czyta nazwisko startujących Węgrów. Trybuny nie świecą pustkami nawet podczas serii porannych. Wejście na eliminacje jest bezpłatny, za co należy się ukłon w stronę organizatorów.

Za każdym razem po dekoracji najlepszej trójki zawodników z głośników rozbrzmiewał dobrze znany kibicom utwór z mistrzostw sprzed czterech lat „Stand up for the champion”.

Trybuny.

W Budapeszcie panują upały. Miejsca dla zawodników znajdują się na nieosłoniętej trybunie, gdzie słońce przypala bardzo mocno, szczególnie z rana, gdy niebo często bywa prawie bezchmurne. Obserwowanie zmagań zawodników z najwyższego punktu trybun, gdzie siedziała polska ekipa i który znajdował się po skosie od platformy startowej wszystkich konkurencji poza sprintami na 50m, również nie należało do najbardziej komfortowych.

Co ciekawe niezadaszone są również trybuny dla VIP-ów. Komfort posiadania ‘dachu nad głową’ przypadł tylko przedstawicielom mediów, czyli m.in. nam ;-) Nasza trybuna dodatkowo osłonięta jest od wiatru.

Z tego co zauważyłem, popołudniu większość trybun, oprócz tych dla widowni i m.in. polskiej, znajduje się w upragnionym kojącym cieniu. Teraz tylko pytanie czy to delegacje wybierają miejsce gdzie będą siedzieć czy organizator? Tak czy inaczej na tych ME miejsca polska ekipa trafiła wyjątkowo niekorzystne, no chyba że mieli na celu przy okazji obserwowania zawodów wrzucić trochę brązu ;-)

Po seriach popołudniowych, na arenie gdzie rozgrywają się skoki do wody, dwa razy widzieliśmy odbywające się występy klaunów dla publiczności. Zdjęcia możecie obejrzeć w naszej galerii.

Kończąc ten wątek wspomnę, że na dostawionych przy basenie tymczasowych trybunach brak było wjazdu dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich, stąd też wjechanie na nie i uczestniczenie w kibicowaniu dla osób niepełnosprawnych było niestety niemożliwe. Może nie jest to istotnym problemem dla osoby sprawnej, ale niektórym mogło to stanowić poważny problem. Warto o czymś takim pamiętać przy okazji organizowania kolejnych imprez tego typu.

Podsumowanie.

Pod względem atmosfery osobiście bardziej podobały mi się mistrzostwa w Eindhoven, ale zawodnicy startowali wtedy w poliuretanowych strojach, przez co rekordy padały w większej ilości konkurencji, co przyczyniało się do większej widowiskowości sportu, aniżeli teraz. Na mistrzostwach w Budapeszcie padł 1 rekord Europy . Dla porównania na ostatnich ME na długim basenie w Holandii było ich aż 17. 2 lata temu poprawiono również 5 rekordów świata, teraz ani jednego.

Reasumując, atmosfera na trybunach była zawsze bardzo gorąca, węgierscy kibice, których na basenie imienia Alfreda Hajosa było najwięcej, dopingowali wszystkie narodowości, moim zdaniem przez decyzję FINA i wycofanie nowoczesnych kostiumów zabrakło trochę widowiskowości, a dla przeciętnego kibica, który chce obejrzeć sport na najwyższym poziomie, właśnie to się liczy.

Przydatna informacja:

Jeśli planujecie wybrać się kiedyś do Budapesztu autobusem, polecamy Wam na przyszłość węgierskie linie OrangeWays, z których mieliśmy przyjemność korzystać. Autokary to nie stare zdezelowane i nadgryzione zębem czasu rzęchy, które jeżdżą po polskich drogach, do jakich przyzwyczaiło nas PKP czy nawet Eurolines. Autobus jest klimatyzowany, w środku można posłuchać sobie radia na wygodnych skórzanych siedzeniach. Serwowane są bezpłatne ciepłe napoje – kawa, herbata, czekolada, a jeśli ktoś zamierza pójść, gdzie nawet król piechotą chadza, można skorzystać z toalety.

Bagaż podręczny w cenie, opłata za dodatkowy bagaż - 1 Euro.

Autobus wyjeżdża tylko z Krakowa i Budapeszt osiąga w ciągu max 6,5h (zakładany czas przejazdu to 7,5 godziny) Za podróż w dwie strony za dwie osoby zapłaciliśmy 80 Euro, czyli ok. 320zł. Do tego należy doliczyć koszty biletu z Wrocławia do Krakowa dla dwóch osób, ok. 100zł.

O Autorze

Adam Osiński

Adam Osiński

Odpowiedzialny za wszystko to, za co nikt inny nie chce odpowiadać ;) Oprócz tego zajmuje się przygotowywaniem aktualności, wywiadów oraz materiałów wideo. Amatorsko wykonuje zdjęcia na stronę. Do jego zadań należą kontakty z partnerami serwisu, nawiązywanie współpracy oraz prowadzenie kanałów social media.

Nasi Partnerzy