Porażka PZP w wersji 2.0?

Napisał Krzysiek Olszewski wtorek, 17 sierpień 2010. Budapeszt 2010, Aktualności

Porażka PZP w wersji 2.0?

Mistrzostwa Europy w Budapeszcie za nami, a więc nadszedł czas podsumowania i rozliczenia naszej reprezentacji. Tak jak w Eindhoven w 2008 roku tak i teraz Polska zdobyła 2 medale. Korzeniowski po raz kolejny pokazał swoją pozycję jako lidera polskiego pływania, a Sawrymowicz, który nękany był kontuzjami został zastąpiony wschodzącą gwiazdą polskiego sprintu Czerniakiem.

Podróż za jeden uśmiech

Do stolicy Węgier powołano 26-ciu zawodników, 9 kobiet oraz 17 mężczyzn. Polacy pływali w 12 finałach; Korzeniowski - 2, Cieślak - 1, Czerniak - 1, Kawęcki - 1, Tarczyński - 1, Sawrymowicz - 1, Stańczyk - 1, Tchórz - 1, Wilk - 1, sztafeta męska - 2. Załapaliśmy parę dodatkowych półfinałów; Kuczko, Urbańczyk, Ostrowska, Zachoszcz. Poza tymi zawodnikami zupełnie nic się nie działo. Praktycznie połowa zawodników pojechała na wycieczkę do Budapesztu za uśmiech lub wtyki u trenera. Marcin Unold przekonał się o tym na własnej skórze, gdy do minimum zabrakło mu parę setnych sekundy, ale nie dostał szansy na wyjazd do Budapesztu, bo nie miał nikogo, kto by go poparł na spotkaniu PZP. Nasuwa się pytanie, po co brać zawodników, którzy mają słabszy sezon i pływają o kilka sekund gorzej od życiówek? Z całym szacunkiem, ale powołanie na mistrzostwa Europy powinno nastąpić za osiągnięty rezultat w danym sezonie, a nie za zasługi. Nie lepiej by było pomóc im wrócić na swój poziom poprzez polepszenie warunków do szkolenia, niż wysyłać na Węgry tylko po to, żeby zawodnik się ośmieszył w eliminacjach? Naziębło, Szczepaniak, Urbańska, Matczak, Gąsior, Rurak, Zaczyński, etc. Zamiast brać ich na kredyt, lepiej by było zorganizować im treningi na 6-8 tygodni z kadrą innego kraju. W styczniu tego roku zorganizowany był obóz szkoleniowy dla długodystansowców i jakoś nikt z Polski nie kwapił się, aby tam uczestniczyć.

Ktoś może od razu powiedzieć, że Urbańska, Naziębło, Zachoszcz, etc wypełniły minimum, albo, że na MP nie pływali w szczycie formy. No OK, rozumiem, ale co się stało, że 2 miesiące później pływają w eliminacjach, nawet nie zbliżając się do czołowej 16-tki? 2 lata temu napisałem felieton po Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie i tak na prawdę nic się nie zmieniło. Fakt, szkolenie centralne upadło, ale struktura związku i tok myślenia działaczy jest taki sam! Zupełnie zero profesjonalnego podejścia do sportu na wysokim poziomie. Reguły powoływania zawodników na imprezy mistrzowskie, są zupełnie naciągane i nie spójne. Dla przykładu Yanick Agnel nie zrobił minimum na mistrzostwach Francji na 200m dowolnym i na tym dystansie nie startował w Budapeszczie, a miałby pewnie medal po tym co pokazał w sztafecie!

Związkowy beton

Ostatnio czytałem artykuł z wypowiedzią jednego z naszych reprezentantów i narzekaniu na brak środków finansowych na treningi, obozy, etc. Zastanawiałem się czemu nie ma funduszy na tak podstawowe rzeczy? Odpowiedź jest dość prosta. PZP wydaje pieniądze na lewo i prawo, bo ma świadomość, że nikt nie będzie ich z tego rozliczał. Do Budapesztu pojechało 26 zawodników, cena za dobę za dwóch zawodników to 270 Euro (Danubius Grand Hotel Margitsziget). Kalkulator do ręki i wyliczamy, że PZP wydało (tylko na zawodników) 13 pokoi x 270 euro x 8 dni = 28,080 Euro (w przybliżeniu)! 90 tysięcy złotych zostało wydane tylko na zakwaterowanie 26 zawodników. Dodajcie do tego trenerów, działaczy, masażystów, etc. W pełni się zgadzam, że sztab szkoleniowy oraz medyczny powinien tam być, ale ilość zawodników jak i trenerów była po prostu za duża. Gdyby ukrócić kadrę o jakieś 10 osób, które tylko pluskały się w eliminacjach to związek zaoszczędziłby 10,800 Euro. Te pieniądze spokojnie zapewniłyby półroczny pobyt Mateusza Sawrymowicza w USA na University of Southern California.

Tutaj nie mam na celu wyliczania każdego wydanego euro, ale pokazanie jak pieniądze mogłyby być inaczej zainwestowane w rozwój sportowców.

Prezes Usielski pare tygodni temu udzielił wywiadu dla portalu plywacy.com i w taki sposób tłumaczył powołanie dużej kadry: "Nadmieniam, że w związku z przyjęta strategią MSiT w przyszłości z pewnością nie będzie możliwości szkolenia i sprawdzania szerszych grup. Jest to więc być może „ostatnia szansa” wykazania się dla wielu zawodników i trenerów…". Miejmy nadzieję, że w końcu MSiT (Ministerstwo Sportu i Turystki - przyp.red.) spojrzy dokładniej na rachunki PZP i podejmie kroki w celu zwiększenia wydajności. Celem konstruktywnej krytyki jest podanie możliwego wyjścia z ciężkiej sytuacji. Myślę, że PZP powinno zatrudnić osobę w postaci Menedżera Kadry Narodowej. Osobę, która nie będzie związana z pływaniem, ale będzie miała wiedzę oraz umiejętności kierowania związkiem sportowym. Tylko taka osoba będzie miała profesjonalne podejście do pracy bez obawy o wzajemną adorację jaka w tej chwili panuje w PZP. Dla przykładu Andrew Silver jest dyrektorem wizerunku amerykańskiego związku pływackiego w mediach (Director, Interactive Properties at USA Swimming - przyp.red.). Facet mieszka w Nowym Jorku i zupełnie się nie zna na pływaniu od strony sportu. natomiast ma ogromną więdzę na temat promocji sportu i wykorzystywania posiadanych środków do zwiększenia jakości wizerunku USA Swimming.

Andrew Silver wziął sobie za cel zmianę wizerunku USA Swimming poprzez zupełną rekonstrukcję oficjalnej strony związku oraz połączenie z portalem Swimnetwork. Jak widać cel jaki obrał osiągnął w 100% Dla porównania oficjalna strona PZP jest tragiczną wizytówką pływania jako sportu w Internecie. Do tego nikt się nie kwapi, aby to poprawić. Działacze myśleli, że portal mojeplywanie.pl będzie wielkim przebojem, a okazało się że po pół roku strona zapadła w marazm.

Nos do góry

Reasumując, mineły 2 lata od porażki w Pekinie i nadal PZP zostawia sporo do życzenia. Trzeba wierzyć w nowe ośrodki jak grupa hiszpańska, trzeba się cieszyć z upadku szkolenia centralnego i upadku wiary w jednego trenera głównego kadry, trzeba się cieszyć z nowych twarzy jak Kawęcki, Czerniak, Tarczyński, etc. Lecz tym samym trzeba dążyć do gruntownych zmian w związku, szkoleniu trenerów, oraz zawodników. Trener Kizierowski powiedział, że Francja poczyniła niesamowity postęp jako całokształt reprezentacji, moje pytanie brzmi: czemu Polska ma być gorsza? My też potrafimy!

O Autorze

Krzysiek Olszewski

Krzysiek Olszewski

Związany z portalem od 2005 roku. Wychowanek Delfina Toruń oraz absolwent SMS-u Oświęcim. Ukończył studia na Michigan State University w USA. Na plywanie.pl zajmuje się stroną techniczną portalu, chociaż czasem napisze parę kontrowersyjnych felietonów.

Nasi Partnerzy