Waldemar Madej: "To, co można było zrobić, to zrobiliśmy"

środa, 29 sierpień 2012. Londyn 2012, Wywiady

fot. www.niewidzeprzeszkod.pl

Z nadziejami na sukces w Londynie… i problemami w tle, o przygotowaniach kadry pływackiej, szansach medalowych, atmosferze w obozie i ostatnich chwilach przed wylotem na igrzyska opowiada Waldemar Madej, trener koordynator kadry narodowej pływaków, wychowawca wielu zawodników, którzy reprezentowali Polskę na igrzyskach paraolimpijskich, mistrzostwach świata i mistrzostwach Europy.


Niedawno zakończyło się ostatnie zgrupowanie kadry przed paraolimpiadą w Londynie. Jak wyglądają nastroje wśród zawodników i sztabu szkoleniowego na niespełna tydzień przed tak ważnym startem?
Jeśli chodzi o nastroje, różnie to wygląda. W naszym gronie są faworyci do medali, ale również osoby, dla których wejście do finału będzie ogromnym sukcesem. Jednak zawodnicy są nastawieni bardzo bojowo. Poza tym, w ostatnim czasie mieliśmy kłopoty dotyczące samego finansowania sportu osób niepełnosprawnych. W związku z tym, czteroletni plan przygotowań pływaków do igrzysk paraolimpijskich wypalił właściwie w 50%. Szczególnie dotkliwie uderzyło to w nas w ostatnim roku, kiedy odwołano zimowe mistrzostwa Polski, które potwierdzają przynależność do kadry, mistrzostwa Polski juniorów, gdzie trenerzy mieli ‘przegląd’ młodszych zawodników dopiero zaczynających sport pływacki. Nie odbyły się również dwa obozy stanowiące główny element fazy przygotowawczej do IP. Właściwie od końca października 2011 do końca kwietnia 2012 roku nie było żadnych startów, co jest tragiczne dla pływania, tego nie da się już nadrobić. Zawodnicy powinni trenować co najmniej dwa razy dziennie, a do nas dochodziły informacje o tym, że również w klubach nie ma na to pieniędzy. To nie nasza wina, a osób zarządzających polskim sportem. Mimo to, będziemy walczyć o sukcesy.

Z jakimi nadziejami jedziecie do Londynu?
Ostatnie sześć tygodni przygotowywaliśmy się do igrzysk w takich warunkach, w jakich powinno to wyglądać zawsze. Dziewięciu zawodników – pięć kobiet i czterech mężczyzn - to nasi reprezentanci na Londyn. Wśród nich są realne szanse na 4–5 medali. Do naszych nadziei należą: Joanna Mendak - mistrzyni świata, rekordzistka świata, złota medalistka z Pekinu, Paulina Woźniak - medalistka igrzysk paraolimpijskich w Pekinie i mistrzostw Europy, Oliwia Jabłońska - nowa zawodniczka, bardzo dobrze rozwija się sportowo, Kasia Pawlik - medalistka z Pekinu, Grzegorz Polkowski i Marcin Ryszka – dwóch niewidomych pływaków, których stać na pływanie w finale, Karolina Hamer - w jej przypadku również finał będzie sukcesem, Jacek Czech – z klasy S2 (osoba na wózku) w jego przypadku również liczymy na finał, Krzysztof Paterka – również medalista igrzysk w Atenach oraz ostatnich mistrzostw świata i Europy

Igrzyska żądzą się swoimi prawami, tu każdy daje z siebie wszystko, gdyż jest to zwieńczenie ich ciężkiej pracy - inaczej też walczy się o miejsca i medale. To już oczywiście nie będzie tak duża ilość medali jak do tej pory, kiedy przywoziliśmy ich ponad dziesięć – 5 jest w naszym zasięgu i przy tych problemach o jakich mówiłem, będzie to ogromny sukces.

Ponadto świat poszedł do przodu, ekipy które do tej pory zostawały w tyle i nie liczyły się w świecie pływackim przez cztery lata zrobiły bardzo duży postęp. Ich przygotowania były prowadzone na równi ze ścieżką przygotowań pływaków pełnosprawnych czego zdecydowanie brakuje u nas. Są to kraje o tak dużym potencjale pływackim jak chociażby Wielka Brytania, USA, Australia, czy Ukraina i Niemcy – które przez ostatnie pół roku były na zgrupowaniach i przygotowywały się do igrzysk w spokojnej atmosferze.

Czy pomimo problemów o których Pan wspomniał zawodnicy są dobrze przygotowani do igrzysk?
Ze względu na trudną sytuację związaną z finansowaniem przygotowań uważam, że zawodnicy są przygotowani w 75 %. Niestety nie da się przygotować zawodnika w sześć tygodni. Abstrahując jednak od wszelkich problemów, to co można było zrobić, to zrobiliśmy i uważam że zostało to zrobione porządnie. A jak to wyjdzie? – zobaczymy. W pływaniu jest tak, że jeśli nie ma się bazy przygotowawczej, to potem trudno jest nadgonić. Zawodnicy są przygotowani tak dobrze, jak tylko trenerzy mogli to zrobić. Jako trener kadry nie jestem zadowolony z tego, co przygotowało nam Ministerstwo Sportu.

Wspomniał Pan, że świat poszedł do przodu, rozumiem że konkurencja będzie duża. Te postępy reszty świata można było zaobserwować?
Tak, niemal na wszystkich zawodach, które były rozgrywane. Właściwie od mistrzostw Danii poprzez mistrzostwa Hiszpanii i Niemiec. Dostrzega się to obserwując wyniki zawodników z innych kontynentów np. RPA, Australii czy Stanów Zjednoczonych. Tam zawodnicy przygotowujący się do paraolimpiady trenowali z pełnosprawnymi olimpijczykami. Pływanie niepełnosprawnych staje się wyczynem na bardzo wysokim poziomie. Chociażby Rosjanie, czy nawet Białorusini mają możliwość swobodnego przygotowania się do igrzysk paraolimpijskich bez kłopotów finansowych. Jeśli chcemy aby nasza reprezentacja nie stała się tylko ekipą akcentującą swój występ, ale walczyła o medale, a to przecież jest naszym celem, musimy to zmienić. Konieczne są wiec zmiany w finansowaniu przygotowań, a także w podejściu samych zawodników. Za wszystkim jednak muszą iść pieniądze.

Cała sytuacja rysuje się bardzo pesymistycznie…
Mówię tak, jak jest. Medale zdobyte w Londynie staną się wykładnią naszej pozycji w świecie i po raz kolejny staniemy przed pytaniem co dalej? Czy sport stanie się wyczynem czy zejdzie do poziomu rehabilitacji? O to jednak należy pytać tych, którzy rządzą sportem w naszym kraju. Zawodników przygotowuję do startów już od igrzysk w Sydney i obserwuję, że z każdym rokiem jest w tej kwestii coraz gorzej. Nie należeliśmy do Klubu Londyn 2012, więc nie mieliśmy także indywidualnych ścieżek przygotowań dla zawodników. Konieczna jest szybka zmiana, ponieważ mamy bardzo dobrych młodych zawodników, którzy chcą pływać, chcą trenować, chcą iść w ślady swoich starszych utytułowanych kolegów. Nie można tego nie zauważyć.

Czego zatem możemy życzyć naszym sportowcom przed wylotem do Londynu?
Jako trener życzyłbym sobie, aby zawodnicy którzy jadą na paraolimpiadę, poprawili swoje rekordy życiowe. To będzie wykładnikiem naszej pracy, a jeśli pozwoli to zdobyć medal, to tym bardziej będę usatysfakcjonowany. Udowodni to, że wspólna praca, mimo wielu przeszkód, nie poszła na marne. Tak naprawdę po paraolimpiadzie zobaczymy w jakim miejscu jest nasze pływanie na tle reszty świata. Kiedyś zajmowaliśmy miejsca w pierwszej szóstce, niestety teraz świat trochę nam uciekł.

Wywiad został nadesłany przez stowarzyszenie niewidzeprzeszkod.pl

Nasi Partnerzy